Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo

Wybierz język

Wählen Sie Sprache

Select Language

Sélectionnez la langue

Selecciona Idioma

Выбор языка

Polecą ku pamięci

08/N2011 31 N
Polecą ku pamięci

Załogi rodzinne wystartują w IV Jurajskich Zawodach Samolotowych o Memoriał Piotra Sikorskiego, które odbędą się 15 – 18 września na lotnisku Rudniki.

To impreza lotnicza nie tylko dla zawodowców, ale i dla amatorów. – Liczymy, że w tym roku, tak jak w poprzednim, także dopiszą załogi rodzinne – mówi Michał Braszczyński, dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego.

Organizatorzy z Aeroklubu Częstochowskiego zapowiadają, że podobnie jak przed rokiem, będą to zawody rajdowo-nawigacyjne. Uczestnicy wystartują w dwuosobowych załogach: pilot z nawigatorem i przed startem otrzymają zadanie lotu. Będą musieli wykreślić trasę, a także rozpoznać obiekty, których zdjęcia otrzymają przed wystartowaniem. Na trasie będą też punkty kontroli czasu, do których załogi powinny dolecieć jak najbardziej punktualnie. Będzie też oceniana precyzja lądowania – dokładność, z jaką samoloty muszą osiąść na ziemi w szczegółowo określonym miejscu.

⁃ Mamy nadzieję, że i tym razem  sprawdzi się ubiegłoroczna formuła zawodów, w których była konkurencja ogólna, rodzinna. Bardzo chcielibyśmy, żeby w memoriale wystartowały rodziny lotnicze – mówi Michał Braszczyński. – Zapraszamy początkujących pilotów i tych, którzy na razie tylko marzą o lataniu. Ale z radością powitamy też na zawodach doświadczonych pilotów. Postaramy się, aby i dla jednych, i dla drugich była to ciekawa i miła impreza.

Piloci z Aeroklubu Częstochowskiego zawsze podkreślają, że Piotr Sikorski zginął nie przez brawurę, a bezpieczeństwa przestrzegał przede wszystkim. – To ironia losu – mówią o tym tragicznym wypadku.

Adam Sikorski podkreśla natomiast, że go cieszy coroczny memoriał lotniczy poświęcony pamięci jego brata. – Brat jest dla mnie ikoną. Wciągnął mnie we wspólne pasje. Gdy teraz lecę, wiem, że nie mam bezpiecznika na ziemi – mówi Adam Sikorski. – Jeden wylatywał, a drugi był na ziemi. To dawało poczucie bezpieczeństwa, że gdyby doszło do wypadku, ten drugi wszystkim się zajmie – rodziną, biznesem. Przez tę świadomość lepiej się nam latało – przyznaje. – Teraz latam tylko tyle, ile jest potrzebne do utrzymania uprawnień lotniczych. Głównie ze względu na rodziców, nacisk z ich strony. Ale nie przestanę latać. To pasja, której się nie rzuca. To zbyt wspaniałe i silne odczucie – dodaje.