Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo

Wybierz język

Wählen Sie Sprache

Select Language

Sélectionnez la langue

Selecciona Idioma

Выбор языка

Nowe lotnisko jest Trójmiastu potrzebne

02/N2010 04 N
Nowe lotnisko jest Trójmiastu potrzebne

O tym, dlaczego warto budować drugi port lotniczy na terenie Trójmiasta oraz o korzyściach, jakie regionowi przyniesie nowa inwestycja, rozmawiamy z ekspertem lotnictwa i byłym wiceprezesem Urzędu Lotnictwa Cywilnego Ryszardem Jaxa-Małachowskim.

Piotr Gołdanowski: Czy budowa drugiego lotniska na terenie Trójmiasta ma sens?

Więcej niż jeden port lotniczy znajduje się zazwyczaj w gromnych aglomeracjach miejskich takich jak: Londyn, Paryż, czy Madryt.Ryszard Jaxa-Małachowski: Ale też w „zaledwe” 1,2-milionowych Helsinkach. To nie wielkość miasta jest tu decydująca, ale rozmiar i struktura rynku lotniczego. To czy budowa Portu Lotniczego w Gdyni–Kosakowie okaże się sukcesem, zależeć będzie w znacznej mierze od tego, na ile uda się odnaleźć niszę na rynku i ją zagospodarować. Najważniejsze jest, by nie tworzyć konkurencji dla sąsiedniego lotniska w Gdańsku. Budowa Gdyni-Kosakowa ma sens tylko wtedy, gdy stworzy wartość dodaną - obydwa lotniska muszą się uzupełniać.

Gdzie zatem należy szukać klientów lotniska?

Pierwszym segmentem ruch lotniczego, jaki mógłby być obsługiwany przez port to tak zwane General Aviation, czyli małe samoloty o wadze do 5,5 tony, zabierające na pokład od 4 do 12 pasażerów. Takimi samolotami można się będzie dostać do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Rzeszowa czy Lublina. Przykładowo lot do Warszawy, wraz ze wszystkimi procedurami lotniskowymi, trwałby ok. 2,5 godziny i kosztowałby jakieś150 - 200 dolarów.

To znacznie więcej niż na przykład za podróż koleją.

Ale znacznie krócej. Oszczędność czasu będzie jeszcze większa, gdy zechcemy polecieć do gorzej skomunikowanych z Trójmiastem miejscowości, takich jak Wrocław, Rzeszów, Poznań czy Szczecin. Na podróż koleją do Wrocławia musimy przeznaczyć 8 godzin, samolotem zajmie to nieco ponad trzy. Szacuję, że już w pierwszym roku funkcjonowania lotnisko powinno obsłużyć kilka tysięcy lotów tego typu.

Czy te samoloty będą latać również na większych dystansach?

Tak. Będą to już jednak nieco większe maszyny, zabierające na pokład nawet kilkunastu pasażerów. Takim samolotem polecimy do Berlina, Londynu czy Nowego Jorku. Na wschodnie wybrzeże USA dostaniemy się w 6-7 godzin. Jednak prawdziwą przewagą General Aviation jest to, że z transportu możemy skorzystać praktycznie w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy (ograniczają nas jedynie warunki pogodowe), nie musimy czekać na połączenie rejsowe. Tę zaletę już dawno dostrzegli biznesmeni w zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie tego typu komunikacja staje się coraz bardziej popularna.

Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo powinien także zabiegać o loty czarterowe. To kolejna nisza, w którą może wejść lotnisko. Klientami takich lotów są przede wszystkim biura podróży, których w Trójmieście jest coraz więcej. Dziś spora część turystów musi jechać do Warszawy lub Poznania, żeby dopiero tam wsiąść na pokład wyczarterowanego samolotu.

A tanie linie lotnicze?
To bardzo trudny rynek. Zysk jednostkowy jest tutaj stosunkowo niski, ale ze względu na mniejsze koszty obsługi na lotnisku stosunkowo małym, jakim będzie Gdynia-Kosakowo, można stworzyć realną alternatywę dla Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy. Gdańsk mógłby się skupić na obsłudze lotów rejsowych, gdzie wymagane są znacznie wyższe standardy obsługi, przez co muszą one być droższe. Jak widać istnieje duża szansa na pozyskanie wielu klientów dla Gdyni-Kosakowa.

Co jeszcze może zadecydować o sukcesie przedsięwzięcia?
Współużytkownikiem lotniska jest wojsko: obniża to więc koszty utrzymania. Można by skorzystać z byłej kadry wojskowej - pamiętajmy, że w obecnym systemie pracownicy mundurowi nabierają praw emerytalnych już w wieku ok. 35 lat. Takie osoby - a są to na ogół bardzo wysoko wykwalifikowani pracownicy, o których na rynku jest niezwykle trudno (piloci, obsługa techniczna, naziemna, kontrolerzy) - mogłyby zasilić branżę w cywilu.

A skoro mówimy już o zatrudnieniu, ile miejsc pracy może powstać dzięki inwestycji?
Na początku na samym lotnisku będzie pracowało ok. 30-40 osób. W hotelach, restauracjach, sklepach oraz innych punktach usługowo-handlowych, które powstaną w najbliższym sąsiedztwie portu - kolejnych kilkadziesiąt. Przyjmuje się, że 10 tys. pasażerów generuje jedno miejsce pracy na lotnisku, zaś każdych 100 pasażerów tworzy 1,5 miejsca pracy w regionie. W najbardziej pesymistycznym wariancie do roku około 2020 powstanie łącznie kilka tysięcy miejsc pracy. O dokładniejsze szacunki będzie można się pokusić dopiero, gdy powstanie plan generalny dla lotniska.

Dokument będzie gotowy już za kilka miesięcy. Co dokładnie zawiera taki plan?
Na master plan składają się m.in. takie elementy jak strategia rozwoju portu, prognoza operacji lotniczych dla ruchu pasażerskiego i towarowego, wpływ strefy lotniczej i okołolotniskowej na region, oddziaływanie inwestycji na środowisko oraz kosztorys całego przedsięwzięcia. Na potrzeby dokumentu sporządza się także perspektywę rozwoju infrastruktury na najbliższe 25 lat, w której trzeba wziąć pod uwagę wszystkie czynniki mogące mieć wpływ na natężenie ruchu na lotnisku: planowane inwestycje drogowe, kolejowej i oczywiście lotnicze. Dokument jest także podstawą tworzenia strategii o znacznie krótszej perspektywie czasowej: jedno- dwu- i pięcioletniej.

Ryszard Jaxa-Małachowski jest ekspertem lotnictwa, byłym wiceprezesem ULC